Propozycja pracy nad projektem dla globalnej marki budującej swój oddział inżynieryjny w Tel-Avivie brzmiała egzotycznie, a zarazem ekscytująco. Kiedy to wgłębiałam się w tajniki projektu dotarło do mnie jak skomplikowany to rynek. Uzmysłowiłam sobie, że sposoby rekrutacji znane mi z rynku europejskiego, tutaj się nie sprawdzą.

PictureWidok na nowoczesny Tel-Aviv ze wzgórza w zabytkowej części miasta tzw. Jaffa. Zdjęcie wykonane podczas wyprawy do Izraela w 2015 roku.

Bitwa o talenty


Izrael to raptem osiem milionów mieszkańców. Restrykcyjne prawo imigracyjne zezwala na zatrudnianie jedynie osób legitymujących się lub upoważnionych do posiadania izraelskiego paszportu. O ile nie jest to problem dla większości gałęzi gospodarki, obostrzenia imigracyjne uderzają mocno w branżę IT.
Jednocześnie wiele innowacyjnych, światowych firm technologicznych, wybrało Izrael na siedzibę ich oddziałów badawczo-rozwojowych (między innymi IBM, Google, Facebook). W tym samym czasie, jak grzyby po deszczu, wyrastają kolejne startupy zasysające największe lokalne talenty.

Gdy objawiła mi się już owa prawda, poczułam się jakby ktoś przyłożył mi w twarz. W co najlepszego się wpakowałam? W tym biblijnym kraju, cudów nigdy nie brakowało, ale nie byłam wstanie wyobrazić jak w takich warunkach zbudować zespoły składające się z najlepszych specjalistów, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i na całym świecie? Jak wygrać tę bitwę o talenty? Z pomocą przyszła mi lektura autorstwa duetu: Dan Senor, Saul Singer “Start-Up Nation: The Story of Israel’s Economic Miracle”

Armia umysłów


W Izraelu słowo “rekrutacja” nabiera militarnego znaczenia. Obowiązkiem każdego obywatela, zarówno chłopców, jak i dziewcząt, jest odsłużenie dwóch lub trzech lat w armii. Selekcja rozpoczyna się wcześnie. Jeśli w szkole wyróżniasz się w danej dziedzinie, choćby matematyce czy fizyce, wysłannicy IDF (Israel Defence Forces) wychwycą taki talent jak najwcześniej i wciągną cię w wir przygotowań do wymagających egzaminów. Wojsko w Izraelu to nie tylko przeszkolenie wojskowe, umiejętności posługiwania się bronią czy Krav Maga. Elitarne jednostki kształcą w niszowych obszarach, ale dają także solidne podstawy z zakresu informatyki i matematyki.

Organizacją wojskową, która powołuje tylko najlepszych spośród najlepszych jest jednostka 8200. Jako część wywiadu wojskowego odpowiedzialna jest za łączność i łamanie szyfrów. To z niej wywodzą się założyciele firm takich jak Waze, Viber, ICQ, Wix czy Onavo. To czego poszukują wśród rekrutów to zdolności matematyczne i umiejętność rozwiązywania problemów.

CV w rezerwie


Poszukując specjalistów z krajów europejskich zwracamy uwagę na wykształcenie, uczelnię oraz firmy w których kandydat zdobywał doświadczenie. W Izraelu uniwersytety takie jak Technion czy Instytut Nauki Weizmanna śmiało konkurują z najlepszymi akademiami amerykańskimi, ale gdy rekrutuje się pracownika najistotniejsza jest jednak jednostka armii w której kandydat odbywał służbę. Taką informację powinno zawierać każde izraelskie CV czy profil na LinkedIn.

W Izraelu teoria sześciu stopni oddalenia sprawdza się jak nigdzie indziej. Każdy zna tutaj każdego, zatem to referencje przyczyniają się do finalnej decyzji o zatrudnieniu lub odrzuceniu kandydata.

PictureWzgórze z ruinami legendarnej Masady. Na pustynnym horyzoncie morze Martwe. Zdjęcie wykonane podczas wyprawy do Izraela w 2015 roku.

Zespół indywidualistów


Wydawałoby się, że wojsko naturalnie wymusza zbudowanie hierarchicznego środowiska. Według Senora i Singera, w przypadku armii izraelskiej wygląda to zupełnie inaczej.

Każda jednostka posiada sporą niezależność i działa niczym dobrze naoliwiona maszyna. Odpowiedzialność za zarządzanie nią, przy minimum superwizji se strony bardziej doświadczonych oficerów, spoczywa na barkach rekrutów. To co różni młodych mieszkańców Izraela od ich rówieśników z krajów europejskich, to konieczność podejmowania decyzji o życiu i śmierci. W związku z sytuacją geopolityczną większość młodzieży bierze udział w realnych misjach wojskowych. Tych osiemnasto-, dwudziestolatków, w warunkach polowych zachęca się przestrzegania przepisów i reguł, ale i do improwizacji jeśli tylko tego wymaga sytuacja. Mają myśleć samodzielnie.

Autorzy “Start-Up Nation” twierdzą, że Izrael to naród indywidualistów doskonale pracujących w grupie, kierujących się jednym, nadrzędnym motywem, którym jest utrzymanie suwerenności i bezpieczeństwa państwa.

Rekrutacyjna hucpa


I to właśnie charakter ukształtowany przez wojsko, w połączeniu z umiejętnościami technicznymi i managerskimi wyniesionymi z elitarnych jednostek sprawia, że izraelskie startupy odnoszą takie sukcesy. Jeśli nawet biznes okazał się być niewypałem, doświadczenie prowadzenia firmy uważane jest tu za bezcenny wpis w resume.

Senor i Singer wspominają jeszcze o zjawisku “Chutzpah”. W języku polskim hucpa niesie z sobą pejoratywne zabarwienie (bezczelność i arogancja). Dla nich jednak oznacza ona odwagę, pewność siebie, nieschematyczne myślenie. W oczach twórców książki, ten typowy atrybut współczesnego Izraelity jest przyczynkiem do sukcesu gospodarczego i militarnego kraju. Przejawem tej cechy jest także bezpośredniość w komunikacji. Kandydaci z Izraela raczej nie będą owijać w bawełnę :)

Po zakończeniu projektu dostrzegłam, że o sukcesie zadecydowała nie tylko znajomość kultury i specyfiki rynku, ale przede wszystkim wyjście poza schematy standardowego procesu rekrutacji. Nieświadomie przemyciłam elementy “chutzpah” do świata HR!

Artykuł napisany w oparciu o moje doświadczenie oraz lekturę książki Dana Senora, Saula Singera: Start-Up Nation: The Story of Israel's Economic Miracle.